Niedziela minęła mi w mgnieniu oka. Rodzinne śniadanie,
spacer, zadanie domowe, a na koniec dnia – wypad z Adamem do kina. Było dziś
naprawdę świetnie ! Jednak trzeba się obudzić i przetrzeć oczy. Jutro znowu
poniedziałek. Znowu szkoła i ta ciągła monotonia. Na dodatek jutro sprawdzian z
biologii i kartkówka z matematyki. Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie chciało
mi się iść do szkoły. Jedną rzeczą , która sprawiała, że mam jakąś motywację
jest Adam. Ostatnio naprawdę mocno się do siebie zbliżyliśmy. A miałam
traktować go z dystansem… No cóż Ania chyba miała rację. W poniedziałek wstałam
i zrobiłam to co zawsze. Zjadłam śniadanie, które dziś w ogóle mi nie podeszło.
Na dodatek nie miałam się dzisiaj w co ubrać. Skończył mi się szampon i nie
miałam jak umyć włosów. Ten dzień chociaż dopiero się zaczął, nie zapowiadał
się na najlepszy. Przed wyjściem z domu zadzwoniłam do Adama, który o dziwo nie
odebrał.
-Dziwne. Przecież zawsze mam telefon przy sobie…-
pomyślałam. – Ehh, pewnie mu się rozładował.
Kiedy przechodziłam prze ulicę, mało nie potraciło mnie
auto. Potem droga wydawała się spokojna, ale to był tylko przedsmak co miało
zdarzyć się później.
Weszłam do szkoły i oczywiście byłam spóźniona . Szczerze
mówiąc po raz pierwszy się spożniłam. Zapukałam do klasy, w której akurat
mieliśmy lekcje i wlazłam do środka. Na szczęście pierwszą lekcją był j.
polski. Pani nauczycielka jest dla nas bardzo miła i chyba najbardziej potrafi
nas zrozumieć.
- Dzień dobry – powiedziałam cicho – Przepraszam za
spoznienie…
- Witam – odparła oschło nauczycielka. Co ją ugryzło ?-
Można wiedzieć dlaczego panienka się spóźniła ?
- Yyy... Ja miałam dziś bardzo zły poranek, bardzo
przepraszam
- Dobrze, siadaj – rozkazała kontynuując lekcję.
Rozglądnęłam się po klasie szukając wzrokiem Adama. Nie widziałam go, ale moją
pierwszą myślą było to, że poszedł do toalety. Usiadłam so swojej ławki i
wyciągnęłam książki. Potem sięgnęłam po zeszyt… Którego nie było.
- Świetnie ! –pomyślałam i zajęłam swoje miejsce
-Hej Julka – powiedziała Ania
- Cześć.
- Co ty dzisiaj taka nie w humorze ?
- Nie wiem. Chyba mam zły dzień.
- Oooo chyba pierwszy raz taki masz. Progres !
- Hahaha. Bardzo śmieszne Anka – syknęłam
- Ej spokojnie. Już siedzę cicho.
Głupio mi, że tak naskoczyłam na Anię. Niczego nie zawiniła.
Racja chyba pierwszy raz mój dzień jest tak zły jak dziś. Przez to, że mi się
coś nie udaje wyżywam się na innych. I na Ani…
Lekcje minęły mi strasznie szybko i to chyba jedyny plus
tego dnia. Wracając do domu, zahaczyłam o dom
Adama, bo nie było go dzisiaj na lekcjach. Zapukałam i otworzyła mi
kobieta, najprawdopodobniej jego mama.
-Dzień dobry, czy tutaj mieszka Adam Zimmermann ?
- Tak, tak. Ty do niego kochana ?
- No tak jakby. Nie było go dzisiaj w szkole i chciałam się
dowiedzieć dlaczego.
- Oooo… Adam jest chory. Ma zapalnie krtani
- Ojeju… a mogłabym do niego…?
- Raczej nie kochana. Może cię zarazić.
- Kiedy wróci do szkoły ?
- Myślę, że za tydzień – uśmiechnęła się sympatycznie
-Dziękuje, miło było panią poznać !
- Mi również ! A jeśli można wiedzieć – jak masz na imię ?
- Jestem Julia. A teraz muszę panią pożegnać ! Do widzenia !
- Do zobaczenia kochana !
Wróciłam do domu i nie zrobiłam praktycznie niczego nowego.
Na blacie leżała wiadomość od mamy.
Julka !
Jestem z Sandrą i Maćkiem w sklepie
musisz
zrobić sobie coś sama na obiad, potem
wypuść Bekona.
Trzymaj się !
Mama ☺
Byłam zbyt padnięta by przygotowywać sobie jakieś wielkie
danie. Z dna szafki z przyprawami wyciągnęłam ‘zupkę chińską’ po czym ją
‘ugotowałam’. Mama nie pozwala nam na co dzień jeść takich świństw. Tylko w
takich sytuacjach jak te. Zjadłam zupkę i szczerze mówiąc była naprawdę dobra !
Następnie poszłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Wzięłam laptop i
położyłam sobie go na kolana. Włączyłam facebook’a i sprawdziłam powiadomienia.
Adam : Hej :*
Ja : Cześć! Co tam ? : )
Adam : A, nic ciekawego. Podobno byłaś u mnie ?
Ja : Tak, twoja mama ci mówiła ? :P
Adam : Tak, a co ?
Ja : Nic. Dobrze się czujesz ?
Adam : Coraz lepiej. Dzięki za troskę :3
Ja : Nie ma za co :3
Adam : Julcia, muszę kończyć : (
Ja : No to szkoda. Pa : )
Adam : Pa : )
- No przynajmniej teraz wiem, że wszystko z nim w porządku !
– pomyślałam i zabrałam się do
odrabiania lekcji. Skończyłam około 18.00 więc postanowiłam, że trochę
wysprzątam pokój. Potem zadzwoniłam do
Anki i przeprosiłam ją. Pogadałyśmy trochę i nagle wybiła 20.00. Moja mama z
rodzeństwem wróciła już ze sklepu z wielkimi torbami. Naprawdę, kupili mnóstwo
rzeczy ! To dlatego, że w sobotę tata przyjeżdża. Nie mogę się tego doczekać !
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hej !
Z góry przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Niestety spowodowane to było również moim lenistwem. Teraz postaram się wrzucać opowiadania regularnie czego nie mogę obiecać. Dziękuje tez za ponad 600 wyświetleń, mam nadzieję, że będzie ich przybywać !
Mam nadzieję, że się spodobało, komentujcie i zadawajcie pytania na ASKU.
MEGA WAŻNA WIADOMOŚĆ !!!
Mam dla Was bardzo ważna informację dotyczącą bloga. Nie wiem czy ktoś go w ogóle czyta. Nawet jeśli - nie widać tego. Większość osób trafia tu pewnie przypadkiem. Dlatego, aby oszczędzić sobie między innymi CZAS będę robiła ultimatum. Nie chciałam tego, naprawdę. Ale jest to konieczne :((
Na początek - kolejny rozdział - 2 komentarze pod tym wpisem,