środa, 22 kwietnia 2015

Rozdział 5

Niedziela minęła mi w mgnieniu oka. Rodzinne śniadanie, spacer, zadanie domowe, a na koniec dnia – wypad z Adamem do kina. Było dziś naprawdę świetnie ! Jednak trzeba się obudzić i przetrzeć oczy. Jutro znowu poniedziałek. Znowu szkoła i ta ciągła monotonia. Na dodatek jutro sprawdzian z biologii i kartkówka z matematyki. Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie chciało mi się iść do szkoły. Jedną rzeczą , która sprawiała, że mam jakąś motywację jest Adam. Ostatnio naprawdę mocno się do siebie zbliżyliśmy. A miałam traktować go z dystansem… No cóż Ania chyba miała rację. W poniedziałek wstałam i zrobiłam to co zawsze. Zjadłam śniadanie, które dziś w ogóle mi nie podeszło. Na dodatek nie miałam się dzisiaj w co ubrać. Skończył mi się szampon i nie miałam jak umyć włosów. Ten dzień chociaż dopiero się zaczął, nie zapowiadał się na najlepszy. Przed wyjściem z domu zadzwoniłam do Adama, który o dziwo nie odebrał.
-Dziwne. Przecież zawsze mam telefon przy sobie…- pomyślałam. – Ehh, pewnie mu się rozładował.
Kiedy przechodziłam prze ulicę, mało nie potraciło mnie auto. Potem droga wydawała się spokojna, ale to był tylko przedsmak co miało zdarzyć się później.
Weszłam do szkoły i oczywiście byłam spóźniona . Szczerze mówiąc po raz pierwszy się spożniłam. Zapukałam do klasy, w której akurat mieliśmy lekcje i wlazłam do środka. Na szczęście pierwszą lekcją był j. polski. Pani nauczycielka jest dla nas bardzo miła i chyba najbardziej potrafi nas zrozumieć.
- Dzień dobry – powiedziałam cicho – Przepraszam za spoznienie…
- Witam – odparła oschło nauczycielka. Co ją ugryzło ?- Można wiedzieć dlaczego panienka się spóźniła ?
- Yyy... Ja miałam dziś bardzo zły poranek, bardzo przepraszam
- Dobrze, siadaj – rozkazała kontynuując lekcję. Rozglądnęłam się po klasie szukając wzrokiem Adama. Nie widziałam go, ale moją pierwszą myślą było to, że poszedł do toalety. Usiadłam so swojej ławki i wyciągnęłam książki. Potem sięgnęłam po zeszyt… Którego nie było.
- Świetnie ! –pomyślałam i zajęłam swoje miejsce
-Hej Julka – powiedziała Ania
- Cześć.
- Co ty dzisiaj taka nie w humorze ?
- Nie wiem. Chyba mam zły dzień.
- Oooo chyba pierwszy raz taki masz. Progres !
- Hahaha. Bardzo śmieszne Anka – syknęłam
- Ej spokojnie. Już siedzę cicho.
Głupio mi, że tak naskoczyłam na Anię. Niczego nie zawiniła. Racja chyba pierwszy raz mój dzień jest tak zły jak dziś. Przez to, że mi się coś nie udaje wyżywam się na innych. I na Ani…
Lekcje minęły mi strasznie szybko i to chyba jedyny plus tego dnia. Wracając do domu, zahaczyłam o dom  Adama, bo nie było go dzisiaj na lekcjach. Zapukałam i otworzyła mi kobieta, najprawdopodobniej jego mama.
-Dzień dobry, czy tutaj mieszka Adam Zimmermann ?
- Tak, tak. Ty do niego kochana ?
- No tak jakby. Nie było go dzisiaj w szkole i chciałam się dowiedzieć dlaczego.
- Oooo… Adam jest chory. Ma zapalnie krtani
- Ojeju… a mogłabym do niego…?
- Raczej nie kochana. Może cię zarazić.
- Kiedy wróci do szkoły ?
- Myślę, że za tydzień – uśmiechnęła się sympatycznie
-Dziękuje, miło było panią poznać !
- Mi również ! A jeśli można wiedzieć – jak masz na imię ?
- Jestem Julia. A teraz muszę panią pożegnać ! Do widzenia !
- Do zobaczenia kochana !
Wróciłam do domu i nie zrobiłam praktycznie niczego nowego. Na blacie leżała wiadomość od mamy.
                                                   Julka !
                                          Jestem z Sandrą i Maćkiem w sklepie
                                        musisz zrobić sobie coś sama na obiad, potem
                                        wypuść Bekona.
                                                                                      Trzymaj się !
                                                                                                  Mama
Byłam zbyt padnięta by przygotowywać sobie jakieś wielkie danie. Z dna szafki z przyprawami wyciągnęłam ‘zupkę chińską’ po czym ją ‘ugotowałam’. Mama nie pozwala nam na co dzień jeść takich świństw. Tylko w takich sytuacjach jak te. Zjadłam zupkę i szczerze mówiąc była naprawdę dobra ! Następnie poszłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Wzięłam laptop i położyłam sobie go na kolana. Włączyłam facebook’a i sprawdziłam powiadomienia.
Adam : Hej :*
Ja : Cześć! Co tam ? : )
Adam : A, nic ciekawego. Podobno byłaś u mnie ?
Ja : Tak, twoja mama ci mówiła ? :P
Adam : Tak, a co ?
Ja : Nic. Dobrze się czujesz ?
Adam : Coraz lepiej. Dzięki za troskę :3
Ja : Nie ma za co :3
Adam : Julcia, muszę kończyć : (
Ja : No to szkoda. Pa : )
Adam : Pa : )

- No przynajmniej teraz wiem, że wszystko z nim w porządku ! – pomyślałam i zabrałam się  do odrabiania lekcji. Skończyłam około 18.00 więc postanowiłam, że trochę wysprzątam pokój.  Potem zadzwoniłam do Anki i przeprosiłam ją. Pogadałyśmy trochę i nagle wybiła 20.00. Moja mama z rodzeństwem wróciła już ze sklepu z wielkimi torbami. Naprawdę, kupili mnóstwo rzeczy ! To dlatego, że w sobotę tata przyjeżdża. Nie mogę się tego doczekać !


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hej !
Z góry przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Niestety spowodowane to było również moim lenistwem. Teraz postaram się wrzucać opowiadania regularnie czego nie mogę obiecać. Dziękuje tez za ponad 600 wyświetleń, mam nadzieję, że będzie ich przybywać !
Mam nadzieję, że się spodobało, komentujcie i zadawajcie pytania na ASKU.

MEGA WAŻNA WIADOMOŚĆ !!!
Mam dla Was bardzo ważna informację dotyczącą bloga. Nie wiem czy ktoś go w ogóle czyta. Nawet jeśli -  nie widać tego. Większość osób trafia tu pewnie przypadkiem. Dlatego, aby oszczędzić sobie między innymi CZAS będę robiła ultimatum. Nie chciałam tego, naprawdę. Ale jest to konieczne :((
Na początek - kolejny rozdział - 2 komentarze pod tym wpisem,

niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 4

Po dotarciu do galerii handlowej Ania poszła do toalety i poprosiła żebym na nią poczekała. Usiadłam na ławce i wyciągnęłam telefon. Kątem oka zauważyłam znajomą mi twarz. Był to Adam. Pomachałam do niego i gestykulując  ‘powiedziałam’ mu aby podszedł do mnie.
- Hej ! - przywitał się
- Cześć, co ty tutaj robisz ?
- Mama poprosiła, żebym kupił jakieś kwiaty, na imieniny dla babci
- O jak miło ! – uśmiechnęłam się
- A ty ? Rzadko cię tu widzę – racja, nie bywam w tej galerii często, ale skąd on niby o tym wie ?
- Yyy… zaraz bo nie rozumiem. Jak to ‘widzisz mnie tu rzadko’ ?
- Aha ! Nie mówiłem ci najwidoczniej, moja mama pracuje, tu, w tej kawiarni i co sobotę jej pomagam.
- Dobra, dobra. Ale jesteś tu tylko dwa tygodnie, więc jak to rzadko mnie widzisz ? Zresztą mniejsza z tym. Ja przyszłam kupić prezent mojej siostrze, bo ma urodziny.
- Aaa… wiesz co kupisz ?
- Myślałam nad jakąś bransoletką, ale sama nie wiem.
Nagle Ania przyszła z toalety. Przywitała się z Adamem, a w zasadzie pożegnałyśmy się nim, bo już musiał iść. Jeśli chodzi o prezent dla Sandry wybór padł na bransoletkę, podobną jak moją, tylko błękitną. Kupiłam jej też jakieś słodycze. Z Anią wybrałyśmy się jeszcze na kawę i wróciłam do domu. Maciek już siedział i czekał na to, aż go odwiozę na basen.
- Co tak długoooo
- Bo musiałam coś zrooobić. Jesteś chociaż spakowany ?
- Tak !
- No to jedziemy !
Droga minęła nam dosyć spokojnie, ale gdy dojechaliśmy Maciek nie chciał wysiadać, bo w radiu leciał wywiad z jego ulubionym youtuberem. Sama nawet nie wiem z jakim, bo on ma z dziesięciu ulubionych youtuberów. Odprowadziłam go i wróciłam do samochodu. Włączyłam muzykę i jechałam w stronę domu. Zatrzymałam się na czerwonym świetle i zauważyłam, że za mną jedzie Amelia. Pewnie wraca z zakupów i musiała się pochwalić swoim pięknym samochodem, który dostała na osiemnastkę. Eh. Tak bardzo chciałam aby teraz spadł deszcz i zmoczył ten ją i ten jej cały kabriolet. Po powrocie do domu wzięłam się za sprzątanie pokoju. Pościerałam kurze, wyniosłam wszystkie śmieci i kartki, które walały się po podłodze i wymieniłam pościel.
- Ufff… Tak czysto ty chyba tu jeszcze nie było – powiedziałam do siebie i zabrałam się za pracę domową.
Wolę zrobić ją teraz niż jutro w  niedzielę. Zrobiłam co trzeba i zobaczyłam na godzinę.     
 Wpół do czwartej i nie ma mamy i Sandry ? – pomyślałam i wyjęłam telefon
Wybrała numer do mamy i zadzwoniłam.
- Halo, mamo, kiedy będziecie ?
-Już jedziemy tylko jeszcze wstąpimy po Maćka, okej ?
- Spoko. Odgrzać obiad ?
- Jak możesz. I wypuść psa na dwór. Nie zapomni j !
- Dobrze. Pa mamuś !
- Pa Julka !
Zeszłam na doł i odgrzałam zupę i drugie. Zupa była z soczewicy. Mniam uwielbiam ją ! Drugie składało się z kotlecików sojowych, surówki i kaszy jaglanej. Kiedy wszystko się gotowało skorzystałam z okazji i wypuściłam Bacona na podwórko. Bacon to dwuletni jamnik o ślicznym rudo-brązowym kolorze. Mamy go dosłownie od urodzenia. Zawsze chciałam mieć psa, a Bacon jest przekochany ! Potem zjadłam w pośpiechu obiad i wyszłam na górę. Wzięłam swojego laptopa i wyszłam na górę. Chciałam wejść na Facebook, bo szczerze mówiąc nie odwiedzałam go od wakacji. Może to i nawet lepiej… Miałam 7 nowych zaproszeń do znajomych. Zaakceptowałam tylko Adama Zimmermanna i  Kaśkę, która doszła do naszej klasy, jest całkiem fajna i dobrze się dogadujemy. Ona też ma jamnika i kocha robić zdjęcia. Oprócz tego jest naprawdę prześliczna ! 

Wieczorkiem siostra zaprosiła jakieś swoje bff, siedziały cały czas w Sandry pokoju i około 22 wreszcie poszły. Zjadłam kolację i poszłam się umyć. Następnie ubrałam się w piżamę i położyłam się spać. 

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Hej !
Z góry przepraszam za to, że rozdział był taaaki krótki i dodałam go taaak pózno ;-;. Niestety, nie miałam czasu ani weny więc ta część "jest jaka jest". Cóż, trudno myślę, że następne będą lepsze. Ale skończmy już ględzić i przejdzmy do konkretów !
Czytajcie, komentujcie i zadawajcie pytanka na asku !
ps. Dzięki wielkie za ponad 400 wyświetleń ! Kocham Was :*

=^.^=





niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 3

TYDZIEŃ PÓZNIEJ
Te parę dni zleciały naprawdę bardzo szybko. W tym czasie zdążyłam się z Adamem dużo lepiej poznać no i zaprzyjaźnić. Nawet klasa nie była już taka podniecona jego przybyciem. Niestety, jakieś dziewczyny dowiedziały się, że chodzi on do naszej klasy i teraz na każdej przerwie podchodzą i ślinią się do niego. Yhhh… Te dziewczyny to Amelia i Amanda. Mówią, że są najładniejsze w szkole, ale według mnie to nieprawda. Są typowymi snobkami, obie pochodzą z bogatych rodzin i myślą że dzięki temu są ‘ważniejsze’. Ale to jeszcze nic. Kiedyś (była) nauczycielka od biologii nazwała Amelię ‘Amelką’ i przez to straciła pracę. Uważam, że to dlatego, że jej rodzice bardzo wspierają szkołe finansowo, ale niektórzy mówią, że jej matka ma romans z dyrektorem. Wracając, widocznie chcą mu się przypodobać. Na szczęście Adam im nie ‘ulega’ i traktuje je z dystansem. Ania, która przez Internet nie przepadała za Naruciakiem, w świecie realnym bardzo go polubiła ! Ba, nawet się przed nim otworzyła – tak jak przede mną, a uwierzcie – nie przychodzi jej to łatwo. Moja mama też miała okazję go poznać i chyba zrobił na niej dobre wrażenie. Rodzeństwu nie mówiłam – to raczej nie najlepszy pomysł. Oprócz spraw związanych z Adamem, w naszej szkole założono parę ‘klubów zainteresowań’. Polegają one na tym, że ktoś kto chce taki klub założyć przychodzi do przewodniczącego szkoły (w tym przypadku do mnie) i opowiada o swojej idei. Kiedy uznam, że jego pomysł ma sens, zezwalam na jego utworzenie i od tej pory może go prowadzić, uzyskiwać nowych członków… Myślę, że to fajny pomysł. Mnie zainteresowało najbardziej kółko teatralne i dyskusyjne, więc się na nie zapisała.
Dzisiaj była sobota – urodziny mojej siostry. To był dla mnie bardzo pracowity dzień, ponieważ musiałam wybrać dla Sandry jakiś fajny prezent, zawieźć  brata na basen (mam prawko) i posprzątać pokój co jest naprawdę dużym wyzwaniem. Jestem osobą, która nie potrafi odnaleźć się w ładzie i porządku. No i mamy kolejne dziwactwo o mnie. Wstałam dziś dość wcześnie, bo zawsze w soboty wybieram się na jogging (chociaż strasznie mi się nie chce). Po bieganiu wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy. Potem nałożyłam lekki makijaż – tusz do rzęs, puder i brzoskwiniową pomadkę, ubrałam się i uczesałam. Następnie zjadłam śniadanie.
Na dole nikogo nie było. Mama pojechała z Sandrą na zakupy, bo siostra chciała kupić sobie jakąś kieckę na jej urodzinową imprezę. Brat wraca za dwie godziny od kolegi więc mogę pójść z Anią na zakupy.
- Hej Ania – zadzwoniłam do niej
- Cześć  Julka – powiedziała
- Może wybierzesz się ze mną na zakupy ? Proszę tak dawno razem nie byłyśmy !
- Okej, spoko. Będę za 30 minut, dobra ?
- Jasne ! Buziaczki ! – rozłączyłam się
Pewnie zastanawiacie się jak osoba tak jak ja może się przyjaźnić z osobą taką jak Ania. Racja, jesteśmy całkiem inne od siebie. Ona typowa ‘cicha myszka’, a ja taka popularna i przebojowa. Jednak jest coś co nas ze sobą trzyma i nie puszcza. Moja mama mówi, że przeciwieństwa się przyciągają. Tak też było z nią i z tatą. Ona – nieśmiała i cichutka, on – wesoły i głośny. Jednak są małżeństwem i bardzo się kochają. Też chciałabym mieć takiego męża… Ale wróćmy do prawdziwego życia. Ania, jako że jest niezwykle punktualna zjawiła się dokładnie o umówionej porze i wyszłyśmy do centrum handlowego.
- Julia, Adam chyba ci podoba… - powiedziała na co ja wybuchłam śmiechem
- Hahahahaha ! Chyba żartujesz !
- No, przecież widzę. Nie oszukuj samej siebie. Zresztą on tez tak na ciebie patrzy
- Anka wymyślasz ! Nie gadaj głupot.
- Nie zaprzeczaj
- Nie zaprze…
- Ha ! Widzisz, sama to przyznałaś.
- Eh, no może troszeczkę mi się podoba… Ale to co skoro on tego nie odwzajemnia ? Poza tym znamy się od tygodnia. Nic z tego nie będzie, wiesz, że nie angażuje się w takie związki.
- Wiem, wiem. Nie mówię żebyś z nim chodziła teraz, dzisiaj, w tym tygodniu… Ale może później…

- Anka – syknęłam i dalej szłyśmy już w ciszy

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Mamy trzeci ! Cieszę się, jeśli ten rozdział Wam się spodobał, będzie mi bardzo miło kiedy skomentujecie ten post. Jeśli macie pytania zapraszam na aska, a jeśli chcecie się ze mną prywatnie skontaktować piszcie : naruciakff@vp.pl
Oprócz tego chciałam Wam bardzo podziękować za ponad 200 wyświetleń. Niby to nie dużo,ale sprawia mnóstwo radości !
Dziękuje za przeczytanie !
=^.^=








piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 2

-Cześć, jestem Adam.
Niemożliwe.
-Tak, tak wiem ! Ty jesteś Naruciak !
-Jaki znowu ‘Naciuciak’, Julio ? –zapytała Łamana, a ja o mało nie zesikałam ze śmiechu
- Proszę pani to jest Na-ru-ciak ! On jest youtuberem ! – zaśmiałam się
- Eh, no tak – powiedział bardzo nieśmiało, widać że się zawstydził.
- Oj, ja się nie znam na tych youtuberach żadnych, ale mam nadzieję że to nic złego !
- Nie, nie ! Po prostu nagrywam filmiki na YouTube’a
- Dobrze, poczekajcie do dzwonka z oprowadzaniem, a ja idę po dziennik.
Kiedy Łamana wyszła , pytałam się Adama o mnóstwo rzeczy – czemu się przeprowadził, co robi w ‘naszej’ szkole itd. Gadaliśmy dość długo i zauważyłam, że w obecności Łamanej musiał być bardzo spięty, ale kiedy wyszła można było z nim pogadać jak z normalnym człowiekiem. Po dzwonku odczekaliśmy jeszcze jakieś 7 minut, aż wszyscy spóźnialscy wejdą do klas. Po tym czasie wyszliśmy i oprowadzanie zaczęłam od sali gimnastycznej.

Perspektywa Adama

Julia najdokładniej pokazała mi wszystkie elementy nowej szkoły, a przy poruszaniu się z jednego punktu do drugiego miło rozmawialiśmy. Julka naprawdę jest niesamowita ! Charyzmatyczna, wesoła, a do tego ładna. Ideał dziewczyny. Kiedy skończyła mnie oprowadzać poszliśmy w stronę naszej klasy i nagle Julia zapytała się czy nie miałbym ochoty wybrać się z nią po szkole do kina.
-Bardzo chętnie !
-To świetnie, podaj adres, a ja po ciebie przyjdę, okej ?
- No dobrze, ale dlaczego nie mogę zachować się jak dżentelmen i podejść po ciebie ? – zaśmiałem się
- Ponieważ, dżentelmenie nie znasz miasta i zgubisz się jak będziesz do mnie szedł – odpowiedziała wesoło
-No, muszę ci przyznać rację !
- Nie masz innego wyboru ! – odpowiedziałam, po czym weszliśmy do klasy


Perspektywa Julii
Wiedziałam co się stanie po wejściu do klasy. Wszyscy nagle oderwą się od tego, co akurat robią i zaczną krzyczeć i w ogóle się ekscytować. Nie jestem taka jak Adam i nie wiem jak to jest wstydzić się. Racja, brzmi to co najmniej dziwnie, ale naprawdę nigdy wcześniej niczego takiego nie odczuwałam Myślę, że to kwestia charakteru. Wracając do tematu – nie myliłam się. Po wejściu do klasy, WSZYSCY (nawet Ania! ) zaczęli piszczeć i wrzeszczeć wniebogłosy. Musiały minąć dobre trzy lekcje zanim trochę się uspokoili. Jednak myślę, że cała nasza klasa szybko się do Adama przyzwyczai, a raczej mam taką nadzieję – po jego twarzy było widać, że jest mega zawstydzony.

Po szkole, poszłam z Adamem do kina. Było naprawdę świetnie ! Dawno nie poznałam tak wspaniałego chłopaka jak on. Byliśmy na mało-dramatycznym-dramacie, więc na szczęście nie spotkaliśmy żadnych jego psychofanów. Ciekawe dlaczego… Po kinie pokazałam Adamowi  (na przyszłość) gdzie mieszkam i pożegnaliśmy się. W domu, pierwsze co zrobiłam, to zadanie domowe. Ehhh, kto też ją wymyślił ? Następnie wzięłam mój ulubiony zimny prysznic i wskoczyłam w piżamkę. Potem zeszłam na dół i zjadłam kolację. Kiedy miałam kłaść się spać, zawibrował mi telefon. Był to sms od Adama. Na początku zdziwiłam się skąd ma mój numer, ale tekst jego wiadomości od razu mnie rozweselił.
- Dobranoc  <3

- Dobranoc  <3 – odpisałam i położyłam się spać.




^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jest drugi rozdział. Mam nadzieję, że się spodobał. Jeśli tak komentujcie, żebym wiedziała czy mam dalej pisać. Zapraszam też na aska : ask.fm/naruciakff





środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 1

Pierwszy dzień szkoły w moim przypadku jest fantastyczny ! W tym roku mam oprowadzać po szkole nowego ucznia, ponieważ jestem przewodniczącą szkoły. Poza tym ten 'nowy' będzie chodził ze mną do klasy. Jestem bardzo ciekawa kto to będzie. Łamana (nasza wychowawczyni, nauczycielka geometrii, nie wiedzieć czemu uwielbia odcinki łamane) nic nam o żadnym 'nowym' nie mówiła, oprócz tego, że owy 'ktoś' będzie w naszej klasie. Może pomyślicie, że jestem dziwna, ale kocham szkołę. Nauka, zadania domowe, wieczne testy, sprawdziany, klasówki... Da się to przetrwać, ale ja osobiście uwielbiam szkołę dlatego, że co dzień poznaje nowych, coraz to ciekawszych ludzi. Dlatego tak nie mogę się doczekać poznania 'nowego'. Jak co dzień mój budzik w telefonie zadzwonił punkt szósta i oznaczało to że czas na zimny prysznic. Większość ludzi nie cierpi chłodnych, nieprzyjemnych pryszniców, ale ja je wprost kocham ! Oprócz tego zawsze śpiewam różne piosenki, tak było i dziś. Po prostu nienawidzę ciszy, która wokół mnie panuje i umilam sobie czas jaki spędzam na umyciu, wysuszeniu i uczesaniu się. Po prysznicu zazwyczaj idę się ubrać, a z okazji, że wczoraj było rozpoczęcie roku (o dziwo 'nowego' na nim nie było) i jest dość ciepło nie musiałam wkładać na siebie nic ani eleganckiego ani grubego. Wybór padł na dżinsowe, krótkie spodenki z podwyższonym stanem i luźny t-shirt. Dopełnieniem mojego ubioru były miętowe vansy i moja ukochana bransoletka, która była dla mnie nadzwyczaj wyjątkowa - dostałam ją od taty i mamy na 10 urodziny. Była to zwykła, srebrna bransoletka 'infinity', pasowała do wszystkiego była po prostu idealna ! Po ubraniu się nałożyłam lekki makijaż i zeszłam na doł, na śniadanie. Na stole jak zwykle czekało na mnie obfite śniadanie, które składało się z kanapek, sałatki owocowej i soku z pomarańczy. Moja rodzina nie preferuje mięsa odkąd pamiętam. Nie wiem dlaczego. Szczerze nigdy go nie jadłam, nigdy nie byłam w 'restauracjach' takich jak mcdonalds czy kfc. Nie ciągnie mnie wcale do nich. Wracając do śniadania również-standardowo było przepyszne ! Moja mama jest naprawdę niesamowita ! Nie dość, że w pracy ma urwanie głowy, ocenia sprawdziany, kartkówki i nie wiadomo co jeszcze po nocach, ma siłę i czas na przygotowywanie tak wspaniałych posiłków. Kiedy tata pracował w kraju, mama żyła "lajtowo". Miała na wszystko czas, bo tata we wszystkim jej pomagał, jednak odkąd wyjechał, ledwo sobie radzi, ale z naszą pomocą jakoś jej się to udaje. Przy śniadaniu, podobnie jak przy innych czynnościach mojego życia nie mogę zamknąć buzi na kłódkę. Rozmawiam tak z rodziną od zawsze. Kocham ją mimo, że nie jest idealna.
-Julka, jak myślisz spodobają się dziewczynom moja nowa sukienka ?-zapytała Sandra, moja siostra
- Tak, jest śliczna ! – rzeczywiście mi się podobała. Moja siostra ma naprawdę świetne poczucie stylu i nie dziwię się, że tak wiele osób czyta jej bloga modowego. Założyła go w drugiej liceum i – według niej – była to kapitalna decyzja. – A buty są po prostu cudne !
-Dzięki – zarumieniła się lekko – A właśnie mamo mogę iść do kina wieczorkiem ?
-Hmm… Sama nie wiem czy mam ci pozwalać
-Oj mamo ! Proszę cię !
- Córeczko, to tylko jeden wypad do kina. Nie przejmuj się nim tak.
- Mamo, ale mnie zaprosił… - nie dokończyła Sandra
- Hahaha Sandra ma chłopaka – wtrącił Michał
- Zamknij się, dobrze ci radzę ! –syknęła Sandra
- Sandra ! Jak ty się odzywasz do brata
- Tak jak sobie na to zasłużył – odparowała – A teraz idę do szkoły. Cześć !
- Cześć – powiedziałam i również wyszłam z domu.
Droga z domu do szkoły była całkiem przyjemna. Przechodziłam obok parku, w którym znajdowała się lodziarnia – najlepsza w mieście ! Następnie przechodziłam naprzeciwko domu Ani, potem skręcałam w Ciasną Uliczkę i szłam wprost. Po ominięciu małego kiosku, byłam koło szkoły. Weszłam i od razu poszłam w stronę sali 36, w której czekała na mnie Łamana i 'nowy'. Cała trzęsłam się z podekscytowania. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
- Cześć, jestem Adam
Niemożliwe.
//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
        No cóż to jest pierwszy rozdział mojego ff o Naruciaku mam nadzieję, że Wam się podoba ! Jeśli macie sugestie – śmiało piszcie w komentarzach, bo jestem początkująca J.

                                                             Buziaki =^.^=