poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 7

"Biegiem ruszyłam do domu nie zważając na pieszych i na Bacona, który w zasadzie ucieszył się z takiego obrotu spraw. Zaczął mnie wyprzedzać i ciągnąć. Zawsze dziwiłam się skąd w takim małym piesku tyle energii i ruchu ? Nagle, biegnąc, potknęłam się o jakiś kamień i upadłam."

-Auć-powiedziałam i otrzepałam się z liści z chodnika 
-Chyba trochę za bardzo się pośpieszyłaś, co? - roześmiał się pewien chłopak
-Ehem, to było naprawdę bardzo śmieszne - odszczeknęłam - Możesz zejść mi z drogi?
-Przepraszam, nie wiedziałem że masz kiepskie poczucie humoru. Łukasz jestem-uśmiechnał się
-Ja? Kiepskie? Chyba coś cie się pomyliło- odburknęłam - Jestem Julka.
-Nie nie nie - zaśmiał się - Ja nigdy się nie mylę. Miło mi cię poznać.
-Czyżby ? Przepraszam Cię, ale nie mam czasu na dyskusję. Cześć.
- Do zobaczenia! - zawołał i szybko ode mnie odbiegł.
-Co mu?- pomyślałam i ruszyłam do domu.
***
-Tatusiu! 
-Julcia!
-Tato, tak się cieszę, że już jesteś!
- Ja też się kochanie cieszę ! Słuchaj, czy mogłabyś otworzyć drzwi do domu, bo nie ma kluczy i nie zastałem nikogo?
- Jasne
- Jak dawno tu nie byłem! Zatęskniłem za tym domem i za pysznymi veggie posiłkami mamy!- roześmiał się, a ja z nim
-Mam dla was prezenty!Dla każdego nawet dla Bacona-powiedział i podarował mi sporą paczkę owiniętą złotym papierem dekoracyjnym. 
-Tato, nie musiałeś ! Samym prezentem jest to że tutaj jesteś ! - powiedziałam i wtuliłam się w niego. Dopiero teraz poczułam jak bardzo mi go brakowało. Dopiero teraz przypomniałam sobie wszystkie nieprzespane noce w oczekiwaniu na niego. Dopiero teraz przypomniałam sobie moje łzy, w czasie naszych pożegnań. Dopiero teraz uświadomiłam sobie jak bardzo go kocham. 
Staliśmy tak przytuleni jakiś kwadrans.
Wtem, do domu weszła mama. Przytuliła mocno tatę i wzięła na słówko do jadalni. 
-Ciekawe o czym oni rozmawiają... - pomyślałam i stanęłam przy drzwiach w celu podsłuchania rozmowy.
-Karolina - powiedział mój tata - Zrozum, że to jest konieczne!
-A pomyślałeś, jak dzieci na to zareagują? Załamią się !
-Przeprowadzka będzie dla naszej rodziny najlepszym rozwiązaniem. - powiedział tata. 
Mówił coś jeszcze, ale nie dosłyszałam. Odeszłam od drzwi i zamknęłam się w swoim pokoju. 
Przeprowadzka? Dlaczego ? Gdzie ! Ja, ja tego nie przeżyje ! Co z Anią, co z Adamem? Co z tajemniczym Łukaszem, spotkanym na dzisiejszym spacerze? Czy będzie dla mnie kimś więcej niż przypadkowym nieznajomym ?

wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 6 +gadanina

Wstałam dzisiaj około 10, ponieważ było wolne z okazji Dnia Nauczyciela. Zeszłam na dół i zorientowałam się szybko, że moja mam jest już dawno w szkole. Maciek od rana siedzi u jakiegoś swojego kolegi, a Sandra pojechała na jakąś łąkę z koleżankami. Chce zrobić tam sesję zdjęciową na swojego bloga. Otworzyłam lodówkę, która była obładowana najrozmaitszymi produktami, więc miałam dość duży wybór. Zjadłam musli z jogurtem truskawkowym, a do tego ciepłą herbatkę z mlekiem. Po zjedzeniu śniadania udałam się na górę. Ubrałam się w luźny dres i jakąś bluzę. Dzisiaj nie miałam w planach nigdzie wychodzić więc nie zależało mi na wyglądzie. Umyłam tylko włosy i nałożyłam maseczkę. Postanowiłam, że wyprowadzę Bacona na spacer, nad jezioro. Bardzo lubię tam chodzić – jest tu cicho, spokojnie i naprawdę można się odprężyć ! Od czasu wyjazdu mojego ojca z kraju nie byłam tam ani raz. A szkoda, bo jest tam niesamowita atmosfera… Wzięłam smycz i schowałam telefon do kieszeni. Potem zeszłam na dół, po pieska i wyszłam z domu.
Szłam chodnikiem i obserwowałam nie do końca jeszcze rozbudzone miasto. Mijałam głównie osoby starsze i raczej nie spodziewałam się, że spotkam tu kogoś w moim wieku’. Jednak kiedy przeszłam przez ulicę i wędrowałam w stronę mostu zobaczyłam idącą przede mną Kaśkę.
- Kaśka ! Cześć  !- zawołałam, na co ona odwróciła się
- Hej ! To twój piesek ? Jak się nazywa ? – nie wiem czy wspominałam, że Kasia uwielbia psy
- To jest Bacon i tak, należy do mnie – uśmiechnęłam się
- To super ! Musimy kiedyś razem wyprowadzić nasze psy ! – powiedziała z entuzjazmem
- Haha tak ! A, i co ty tu robisz ?
- Jak widzisz byłam na takich małych zakupach.
- Ooo, rzeczywiście. Nie zauważyłam.
- A ty masz jakiś ‘cel’ tego swojego spacerku czy raczej chodzisz tu i tam ? – zaśmiała się
- Idę nad to jeziorko, tam, za mostem – wskazałam miejsce, do którego się wybieram
- Jula, muszę iść. Pa !
- Do zobaczenia !
Pożegnałam się z Kasią i weszłam na most. Kiedy byłam mała zawsze bałam się po nim chodzić, bo wydawał mi się niestabilny. Teraz zresztą też tak jest. Wtedy tata brał mnie na ręce i zamykałam oczy. Strach znikał. Na moście przechodzili różni ludzie, jadący na rowerze, rolkach, deskorolce ; z psami itd. Wskutek tego most czasami bardzo gwałtownie się ‘gibał’ i robiło mi się nie dobrze. Tak było i dziś. Na szczęście udało mi się bez większych problemów przejść na drugą stronę. Bacon strasznie ciągnął mnie w stronę wody – uwielbia pływać. Odpięłam go ze smyczy, wzięłam jakiś patyk i rzuciłam go ‘do’ jeziora. Jamnik natychmiast dał susa do wody i zaczął przesłodko płynąć w stronę kija. Porzucałam mu go tak jeszcze z siedem razy i usiadłam na mokrej trawie. Wyciągnęłam telefon w celu sprawdzenia godziny. 12.03.
- Już dwunasta ? – pomyślałam i wstałam.
Otrzepałam się i zawołałam Bacona. Zapięłam go na smyczy i ruszyliśmy w stronę domu. Wracając nagle zabrzęczał mi telefon.
- Halo ? Kto mówi ?
- Córeczko ! To ja, tata !
- Taak na pewno. Mam zapisany numer swojego taty – droczyłam się z rozmówcą, chociaż wiedziałam, ze to on
- Aaa, to pomyłka. Przepraszam i do widzenia. – powiedział smutnie
- Tato, żartuje ! – zaśmiałam się – Ale dlaczego masz nowy numer ?
- Kochanie, wszystko wytłumaczę ci w domu, ok ?
- W domu ?! Już jesteś ?!
- Tak. Wracaj szybko. Pa !
- Pa !

Biegiem ruszyłam do domu nie zważając na pieszych i na Bacona, który w zasadzie ucieszył się z takiego obrotu spraw. Zaczął mnie wyprzedzać i ciągnąć. Zawsze dziwiłam się skąd w takim małym piesku tyle energii i ruchu ? Nagle, biegnąc, potknęłam się o jakiś kamień i upadłam.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ 
Kochaani !
Zanim cokolwiek napiszecie, dajcie mi sie wytłumaczyć. Jest mi strasznie przykro i głupio, że tak zle potraktowałam moje 'obowiązki' dotyczące tego bloga. A w zasadzie i Was, bo obiecywałam rozdział. Na początek brak czasu, potem lenistwo, brak chęci... Ale bardzo zmotywował mnie komentarz pewnej osoby (osoba która go napisała wie że to o niej) pod ostatnim postem. Dziękuje za zrozumienie. Czy wrócę do regularnego wstawiania postów ? Nie mam zielonego pojęcia.
Ale wierzę, że Wy, czyli czytelnicy pomożecie mi w wypełnieniu tego celu.
Rozdział krótki, ale dość znaczący.

Aha i żebym nie zapomniała
Mam sprawę do wcześniej wspomnianej osoby, autora tej motywującej wypowiedzi.
Pisałaś coś o nowym szablonie - bardzo chętnie zmienię obecny ! Bardzo cię proszę abyś szczegóły napisała mi na ten e-mail : naruciak.ff@vp.pl
Dziękuję z góry ;)

10 KOMENTARZY (KREATYWNYCH) KOLEJNY ROZDZIAŁ !!!

                                                          Buziaki ! =^.^=

środa, 22 kwietnia 2015

Rozdział 5

Niedziela minęła mi w mgnieniu oka. Rodzinne śniadanie, spacer, zadanie domowe, a na koniec dnia – wypad z Adamem do kina. Było dziś naprawdę świetnie ! Jednak trzeba się obudzić i przetrzeć oczy. Jutro znowu poniedziałek. Znowu szkoła i ta ciągła monotonia. Na dodatek jutro sprawdzian z biologii i kartkówka z matematyki. Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie chciało mi się iść do szkoły. Jedną rzeczą , która sprawiała, że mam jakąś motywację jest Adam. Ostatnio naprawdę mocno się do siebie zbliżyliśmy. A miałam traktować go z dystansem… No cóż Ania chyba miała rację. W poniedziałek wstałam i zrobiłam to co zawsze. Zjadłam śniadanie, które dziś w ogóle mi nie podeszło. Na dodatek nie miałam się dzisiaj w co ubrać. Skończył mi się szampon i nie miałam jak umyć włosów. Ten dzień chociaż dopiero się zaczął, nie zapowiadał się na najlepszy. Przed wyjściem z domu zadzwoniłam do Adama, który o dziwo nie odebrał.
-Dziwne. Przecież zawsze mam telefon przy sobie…- pomyślałam. – Ehh, pewnie mu się rozładował.
Kiedy przechodziłam prze ulicę, mało nie potraciło mnie auto. Potem droga wydawała się spokojna, ale to był tylko przedsmak co miało zdarzyć się później.
Weszłam do szkoły i oczywiście byłam spóźniona . Szczerze mówiąc po raz pierwszy się spożniłam. Zapukałam do klasy, w której akurat mieliśmy lekcje i wlazłam do środka. Na szczęście pierwszą lekcją był j. polski. Pani nauczycielka jest dla nas bardzo miła i chyba najbardziej potrafi nas zrozumieć.
- Dzień dobry – powiedziałam cicho – Przepraszam za spoznienie…
- Witam – odparła oschło nauczycielka. Co ją ugryzło ?- Można wiedzieć dlaczego panienka się spóźniła ?
- Yyy... Ja miałam dziś bardzo zły poranek, bardzo przepraszam
- Dobrze, siadaj – rozkazała kontynuując lekcję. Rozglądnęłam się po klasie szukając wzrokiem Adama. Nie widziałam go, ale moją pierwszą myślą było to, że poszedł do toalety. Usiadłam so swojej ławki i wyciągnęłam książki. Potem sięgnęłam po zeszyt… Którego nie było.
- Świetnie ! –pomyślałam i zajęłam swoje miejsce
-Hej Julka – powiedziała Ania
- Cześć.
- Co ty dzisiaj taka nie w humorze ?
- Nie wiem. Chyba mam zły dzień.
- Oooo chyba pierwszy raz taki masz. Progres !
- Hahaha. Bardzo śmieszne Anka – syknęłam
- Ej spokojnie. Już siedzę cicho.
Głupio mi, że tak naskoczyłam na Anię. Niczego nie zawiniła. Racja chyba pierwszy raz mój dzień jest tak zły jak dziś. Przez to, że mi się coś nie udaje wyżywam się na innych. I na Ani…
Lekcje minęły mi strasznie szybko i to chyba jedyny plus tego dnia. Wracając do domu, zahaczyłam o dom  Adama, bo nie było go dzisiaj na lekcjach. Zapukałam i otworzyła mi kobieta, najprawdopodobniej jego mama.
-Dzień dobry, czy tutaj mieszka Adam Zimmermann ?
- Tak, tak. Ty do niego kochana ?
- No tak jakby. Nie było go dzisiaj w szkole i chciałam się dowiedzieć dlaczego.
- Oooo… Adam jest chory. Ma zapalnie krtani
- Ojeju… a mogłabym do niego…?
- Raczej nie kochana. Może cię zarazić.
- Kiedy wróci do szkoły ?
- Myślę, że za tydzień – uśmiechnęła się sympatycznie
-Dziękuje, miło było panią poznać !
- Mi również ! A jeśli można wiedzieć – jak masz na imię ?
- Jestem Julia. A teraz muszę panią pożegnać ! Do widzenia !
- Do zobaczenia kochana !
Wróciłam do domu i nie zrobiłam praktycznie niczego nowego. Na blacie leżała wiadomość od mamy.
                                                   Julka !
                                          Jestem z Sandrą i Maćkiem w sklepie
                                        musisz zrobić sobie coś sama na obiad, potem
                                        wypuść Bekona.
                                                                                      Trzymaj się !
                                                                                                  Mama
Byłam zbyt padnięta by przygotowywać sobie jakieś wielkie danie. Z dna szafki z przyprawami wyciągnęłam ‘zupkę chińską’ po czym ją ‘ugotowałam’. Mama nie pozwala nam na co dzień jeść takich świństw. Tylko w takich sytuacjach jak te. Zjadłam zupkę i szczerze mówiąc była naprawdę dobra ! Następnie poszłam do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Wzięłam laptop i położyłam sobie go na kolana. Włączyłam facebook’a i sprawdziłam powiadomienia.
Adam : Hej :*
Ja : Cześć! Co tam ? : )
Adam : A, nic ciekawego. Podobno byłaś u mnie ?
Ja : Tak, twoja mama ci mówiła ? :P
Adam : Tak, a co ?
Ja : Nic. Dobrze się czujesz ?
Adam : Coraz lepiej. Dzięki za troskę :3
Ja : Nie ma za co :3
Adam : Julcia, muszę kończyć : (
Ja : No to szkoda. Pa : )
Adam : Pa : )

- No przynajmniej teraz wiem, że wszystko z nim w porządku ! – pomyślałam i zabrałam się  do odrabiania lekcji. Skończyłam około 18.00 więc postanowiłam, że trochę wysprzątam pokój.  Potem zadzwoniłam do Anki i przeprosiłam ją. Pogadałyśmy trochę i nagle wybiła 20.00. Moja mama z rodzeństwem wróciła już ze sklepu z wielkimi torbami. Naprawdę, kupili mnóstwo rzeczy ! To dlatego, że w sobotę tata przyjeżdża. Nie mogę się tego doczekać !


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hej !
Z góry przepraszam, że tak długo nie było rozdziału. Niestety spowodowane to było również moim lenistwem. Teraz postaram się wrzucać opowiadania regularnie czego nie mogę obiecać. Dziękuje tez za ponad 600 wyświetleń, mam nadzieję, że będzie ich przybywać !
Mam nadzieję, że się spodobało, komentujcie i zadawajcie pytania na ASKU.

MEGA WAŻNA WIADOMOŚĆ !!!
Mam dla Was bardzo ważna informację dotyczącą bloga. Nie wiem czy ktoś go w ogóle czyta. Nawet jeśli -  nie widać tego. Większość osób trafia tu pewnie przypadkiem. Dlatego, aby oszczędzić sobie między innymi CZAS będę robiła ultimatum. Nie chciałam tego, naprawdę. Ale jest to konieczne :((
Na początek - kolejny rozdział - 2 komentarze pod tym wpisem,

niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 4

Po dotarciu do galerii handlowej Ania poszła do toalety i poprosiła żebym na nią poczekała. Usiadłam na ławce i wyciągnęłam telefon. Kątem oka zauważyłam znajomą mi twarz. Był to Adam. Pomachałam do niego i gestykulując  ‘powiedziałam’ mu aby podszedł do mnie.
- Hej ! - przywitał się
- Cześć, co ty tutaj robisz ?
- Mama poprosiła, żebym kupił jakieś kwiaty, na imieniny dla babci
- O jak miło ! – uśmiechnęłam się
- A ty ? Rzadko cię tu widzę – racja, nie bywam w tej galerii często, ale skąd on niby o tym wie ?
- Yyy… zaraz bo nie rozumiem. Jak to ‘widzisz mnie tu rzadko’ ?
- Aha ! Nie mówiłem ci najwidoczniej, moja mama pracuje, tu, w tej kawiarni i co sobotę jej pomagam.
- Dobra, dobra. Ale jesteś tu tylko dwa tygodnie, więc jak to rzadko mnie widzisz ? Zresztą mniejsza z tym. Ja przyszłam kupić prezent mojej siostrze, bo ma urodziny.
- Aaa… wiesz co kupisz ?
- Myślałam nad jakąś bransoletką, ale sama nie wiem.
Nagle Ania przyszła z toalety. Przywitała się z Adamem, a w zasadzie pożegnałyśmy się nim, bo już musiał iść. Jeśli chodzi o prezent dla Sandry wybór padł na bransoletkę, podobną jak moją, tylko błękitną. Kupiłam jej też jakieś słodycze. Z Anią wybrałyśmy się jeszcze na kawę i wróciłam do domu. Maciek już siedział i czekał na to, aż go odwiozę na basen.
- Co tak długoooo
- Bo musiałam coś zrooobić. Jesteś chociaż spakowany ?
- Tak !
- No to jedziemy !
Droga minęła nam dosyć spokojnie, ale gdy dojechaliśmy Maciek nie chciał wysiadać, bo w radiu leciał wywiad z jego ulubionym youtuberem. Sama nawet nie wiem z jakim, bo on ma z dziesięciu ulubionych youtuberów. Odprowadziłam go i wróciłam do samochodu. Włączyłam muzykę i jechałam w stronę domu. Zatrzymałam się na czerwonym świetle i zauważyłam, że za mną jedzie Amelia. Pewnie wraca z zakupów i musiała się pochwalić swoim pięknym samochodem, który dostała na osiemnastkę. Eh. Tak bardzo chciałam aby teraz spadł deszcz i zmoczył ten ją i ten jej cały kabriolet. Po powrocie do domu wzięłam się za sprzątanie pokoju. Pościerałam kurze, wyniosłam wszystkie śmieci i kartki, które walały się po podłodze i wymieniłam pościel.
- Ufff… Tak czysto ty chyba tu jeszcze nie było – powiedziałam do siebie i zabrałam się za pracę domową.
Wolę zrobić ją teraz niż jutro w  niedzielę. Zrobiłam co trzeba i zobaczyłam na godzinę.     
 Wpół do czwartej i nie ma mamy i Sandry ? – pomyślałam i wyjęłam telefon
Wybrała numer do mamy i zadzwoniłam.
- Halo, mamo, kiedy będziecie ?
-Już jedziemy tylko jeszcze wstąpimy po Maćka, okej ?
- Spoko. Odgrzać obiad ?
- Jak możesz. I wypuść psa na dwór. Nie zapomni j !
- Dobrze. Pa mamuś !
- Pa Julka !
Zeszłam na doł i odgrzałam zupę i drugie. Zupa była z soczewicy. Mniam uwielbiam ją ! Drugie składało się z kotlecików sojowych, surówki i kaszy jaglanej. Kiedy wszystko się gotowało skorzystałam z okazji i wypuściłam Bacona na podwórko. Bacon to dwuletni jamnik o ślicznym rudo-brązowym kolorze. Mamy go dosłownie od urodzenia. Zawsze chciałam mieć psa, a Bacon jest przekochany ! Potem zjadłam w pośpiechu obiad i wyszłam na górę. Wzięłam swojego laptopa i wyszłam na górę. Chciałam wejść na Facebook, bo szczerze mówiąc nie odwiedzałam go od wakacji. Może to i nawet lepiej… Miałam 7 nowych zaproszeń do znajomych. Zaakceptowałam tylko Adama Zimmermanna i  Kaśkę, która doszła do naszej klasy, jest całkiem fajna i dobrze się dogadujemy. Ona też ma jamnika i kocha robić zdjęcia. Oprócz tego jest naprawdę prześliczna ! 

Wieczorkiem siostra zaprosiła jakieś swoje bff, siedziały cały czas w Sandry pokoju i około 22 wreszcie poszły. Zjadłam kolację i poszłam się umyć. Następnie ubrałam się w piżamę i położyłam się spać. 

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Hej !
Z góry przepraszam za to, że rozdział był taaaki krótki i dodałam go taaak pózno ;-;. Niestety, nie miałam czasu ani weny więc ta część "jest jaka jest". Cóż, trudno myślę, że następne będą lepsze. Ale skończmy już ględzić i przejdzmy do konkretów !
Czytajcie, komentujcie i zadawajcie pytanka na asku !
ps. Dzięki wielkie za ponad 400 wyświetleń ! Kocham Was :*

=^.^=





niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 3

TYDZIEŃ PÓZNIEJ
Te parę dni zleciały naprawdę bardzo szybko. W tym czasie zdążyłam się z Adamem dużo lepiej poznać no i zaprzyjaźnić. Nawet klasa nie była już taka podniecona jego przybyciem. Niestety, jakieś dziewczyny dowiedziały się, że chodzi on do naszej klasy i teraz na każdej przerwie podchodzą i ślinią się do niego. Yhhh… Te dziewczyny to Amelia i Amanda. Mówią, że są najładniejsze w szkole, ale według mnie to nieprawda. Są typowymi snobkami, obie pochodzą z bogatych rodzin i myślą że dzięki temu są ‘ważniejsze’. Ale to jeszcze nic. Kiedyś (była) nauczycielka od biologii nazwała Amelię ‘Amelką’ i przez to straciła pracę. Uważam, że to dlatego, że jej rodzice bardzo wspierają szkołe finansowo, ale niektórzy mówią, że jej matka ma romans z dyrektorem. Wracając, widocznie chcą mu się przypodobać. Na szczęście Adam im nie ‘ulega’ i traktuje je z dystansem. Ania, która przez Internet nie przepadała za Naruciakiem, w świecie realnym bardzo go polubiła ! Ba, nawet się przed nim otworzyła – tak jak przede mną, a uwierzcie – nie przychodzi jej to łatwo. Moja mama też miała okazję go poznać i chyba zrobił na niej dobre wrażenie. Rodzeństwu nie mówiłam – to raczej nie najlepszy pomysł. Oprócz spraw związanych z Adamem, w naszej szkole założono parę ‘klubów zainteresowań’. Polegają one na tym, że ktoś kto chce taki klub założyć przychodzi do przewodniczącego szkoły (w tym przypadku do mnie) i opowiada o swojej idei. Kiedy uznam, że jego pomysł ma sens, zezwalam na jego utworzenie i od tej pory może go prowadzić, uzyskiwać nowych członków… Myślę, że to fajny pomysł. Mnie zainteresowało najbardziej kółko teatralne i dyskusyjne, więc się na nie zapisała.
Dzisiaj była sobota – urodziny mojej siostry. To był dla mnie bardzo pracowity dzień, ponieważ musiałam wybrać dla Sandry jakiś fajny prezent, zawieźć  brata na basen (mam prawko) i posprzątać pokój co jest naprawdę dużym wyzwaniem. Jestem osobą, która nie potrafi odnaleźć się w ładzie i porządku. No i mamy kolejne dziwactwo o mnie. Wstałam dziś dość wcześnie, bo zawsze w soboty wybieram się na jogging (chociaż strasznie mi się nie chce). Po bieganiu wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy. Potem nałożyłam lekki makijaż – tusz do rzęs, puder i brzoskwiniową pomadkę, ubrałam się i uczesałam. Następnie zjadłam śniadanie.
Na dole nikogo nie było. Mama pojechała z Sandrą na zakupy, bo siostra chciała kupić sobie jakąś kieckę na jej urodzinową imprezę. Brat wraca za dwie godziny od kolegi więc mogę pójść z Anią na zakupy.
- Hej Ania – zadzwoniłam do niej
- Cześć  Julka – powiedziała
- Może wybierzesz się ze mną na zakupy ? Proszę tak dawno razem nie byłyśmy !
- Okej, spoko. Będę za 30 minut, dobra ?
- Jasne ! Buziaczki ! – rozłączyłam się
Pewnie zastanawiacie się jak osoba tak jak ja może się przyjaźnić z osobą taką jak Ania. Racja, jesteśmy całkiem inne od siebie. Ona typowa ‘cicha myszka’, a ja taka popularna i przebojowa. Jednak jest coś co nas ze sobą trzyma i nie puszcza. Moja mama mówi, że przeciwieństwa się przyciągają. Tak też było z nią i z tatą. Ona – nieśmiała i cichutka, on – wesoły i głośny. Jednak są małżeństwem i bardzo się kochają. Też chciałabym mieć takiego męża… Ale wróćmy do prawdziwego życia. Ania, jako że jest niezwykle punktualna zjawiła się dokładnie o umówionej porze i wyszłyśmy do centrum handlowego.
- Julia, Adam chyba ci podoba… - powiedziała na co ja wybuchłam śmiechem
- Hahahahaha ! Chyba żartujesz !
- No, przecież widzę. Nie oszukuj samej siebie. Zresztą on tez tak na ciebie patrzy
- Anka wymyślasz ! Nie gadaj głupot.
- Nie zaprzeczaj
- Nie zaprze…
- Ha ! Widzisz, sama to przyznałaś.
- Eh, no może troszeczkę mi się podoba… Ale to co skoro on tego nie odwzajemnia ? Poza tym znamy się od tygodnia. Nic z tego nie będzie, wiesz, że nie angażuje się w takie związki.
- Wiem, wiem. Nie mówię żebyś z nim chodziła teraz, dzisiaj, w tym tygodniu… Ale może później…

- Anka – syknęłam i dalej szłyśmy już w ciszy

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Mamy trzeci ! Cieszę się, jeśli ten rozdział Wam się spodobał, będzie mi bardzo miło kiedy skomentujecie ten post. Jeśli macie pytania zapraszam na aska, a jeśli chcecie się ze mną prywatnie skontaktować piszcie : naruciakff@vp.pl
Oprócz tego chciałam Wam bardzo podziękować za ponad 200 wyświetleń. Niby to nie dużo,ale sprawia mnóstwo radości !
Dziękuje za przeczytanie !
=^.^=








piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 2

-Cześć, jestem Adam.
Niemożliwe.
-Tak, tak wiem ! Ty jesteś Naruciak !
-Jaki znowu ‘Naciuciak’, Julio ? –zapytała Łamana, a ja o mało nie zesikałam ze śmiechu
- Proszę pani to jest Na-ru-ciak ! On jest youtuberem ! – zaśmiałam się
- Eh, no tak – powiedział bardzo nieśmiało, widać że się zawstydził.
- Oj, ja się nie znam na tych youtuberach żadnych, ale mam nadzieję że to nic złego !
- Nie, nie ! Po prostu nagrywam filmiki na YouTube’a
- Dobrze, poczekajcie do dzwonka z oprowadzaniem, a ja idę po dziennik.
Kiedy Łamana wyszła , pytałam się Adama o mnóstwo rzeczy – czemu się przeprowadził, co robi w ‘naszej’ szkole itd. Gadaliśmy dość długo i zauważyłam, że w obecności Łamanej musiał być bardzo spięty, ale kiedy wyszła można było z nim pogadać jak z normalnym człowiekiem. Po dzwonku odczekaliśmy jeszcze jakieś 7 minut, aż wszyscy spóźnialscy wejdą do klas. Po tym czasie wyszliśmy i oprowadzanie zaczęłam od sali gimnastycznej.

Perspektywa Adama

Julia najdokładniej pokazała mi wszystkie elementy nowej szkoły, a przy poruszaniu się z jednego punktu do drugiego miło rozmawialiśmy. Julka naprawdę jest niesamowita ! Charyzmatyczna, wesoła, a do tego ładna. Ideał dziewczyny. Kiedy skończyła mnie oprowadzać poszliśmy w stronę naszej klasy i nagle Julia zapytała się czy nie miałbym ochoty wybrać się z nią po szkole do kina.
-Bardzo chętnie !
-To świetnie, podaj adres, a ja po ciebie przyjdę, okej ?
- No dobrze, ale dlaczego nie mogę zachować się jak dżentelmen i podejść po ciebie ? – zaśmiałem się
- Ponieważ, dżentelmenie nie znasz miasta i zgubisz się jak będziesz do mnie szedł – odpowiedziała wesoło
-No, muszę ci przyznać rację !
- Nie masz innego wyboru ! – odpowiedziałam, po czym weszliśmy do klasy


Perspektywa Julii
Wiedziałam co się stanie po wejściu do klasy. Wszyscy nagle oderwą się od tego, co akurat robią i zaczną krzyczeć i w ogóle się ekscytować. Nie jestem taka jak Adam i nie wiem jak to jest wstydzić się. Racja, brzmi to co najmniej dziwnie, ale naprawdę nigdy wcześniej niczego takiego nie odczuwałam Myślę, że to kwestia charakteru. Wracając do tematu – nie myliłam się. Po wejściu do klasy, WSZYSCY (nawet Ania! ) zaczęli piszczeć i wrzeszczeć wniebogłosy. Musiały minąć dobre trzy lekcje zanim trochę się uspokoili. Jednak myślę, że cała nasza klasa szybko się do Adama przyzwyczai, a raczej mam taką nadzieję – po jego twarzy było widać, że jest mega zawstydzony.

Po szkole, poszłam z Adamem do kina. Było naprawdę świetnie ! Dawno nie poznałam tak wspaniałego chłopaka jak on. Byliśmy na mało-dramatycznym-dramacie, więc na szczęście nie spotkaliśmy żadnych jego psychofanów. Ciekawe dlaczego… Po kinie pokazałam Adamowi  (na przyszłość) gdzie mieszkam i pożegnaliśmy się. W domu, pierwsze co zrobiłam, to zadanie domowe. Ehhh, kto też ją wymyślił ? Następnie wzięłam mój ulubiony zimny prysznic i wskoczyłam w piżamkę. Potem zeszłam na dół i zjadłam kolację. Kiedy miałam kłaść się spać, zawibrował mi telefon. Był to sms od Adama. Na początku zdziwiłam się skąd ma mój numer, ale tekst jego wiadomości od razu mnie rozweselił.
- Dobranoc  <3

- Dobranoc  <3 – odpisałam i położyłam się spać.




^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jest drugi rozdział. Mam nadzieję, że się spodobał. Jeśli tak komentujcie, żebym wiedziała czy mam dalej pisać. Zapraszam też na aska : ask.fm/naruciakff